Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Soroptimist International. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Soroptimist International. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 sierpnia 2009

Matki wysyłają do premiera pocztówki z wakacji

0 komentarze

Toronto rowing teamImage via Wikipedia

Rodzice niepełnosprawnych dzieci zasypują premiera pocztówkami z wakacji. Wysyłają je ze swoich domów, w których co roku spędzają lato, bo nie stać ich na żaden wyjazd

Sebastian ma osiem lat i wszystko rozumie, chociaż w rozmowie z obcymi mówi tylko tak albo nie. Gdyby władał dłonią, sam wypisałby tę kartkę z Dąbrowy Górniczej do rządu. Pocztówka z wakacji do premiera oraz ministrów od finansów, gospodarki i polityki społecznej to akcja Forum Rodziców Dzieci Niepełnosprawnych "Razem Możemy Więcej". Właściwie matek, bo to one najczęściej rezygnują z pracy, gdy rodzi się dziecko wymagające stałej, długotrwałej opieki. Mają szczęście, gdy ojciec dziecka nie ucieknie i gdy zarabia dobrze. Pocztówki wysyłają z domu, gdzie spędzają każde wakacje.

Marzena Malinowska pracowała zawodowo, zajmowała się zarządzaniem i marketingiem. Dzisiaj brakuje jej pracy, kontaktów z ludźmi, spokojnego myślenia o emeryturze. Praca nie przeszkadzała jej w wychowaniu Moniki, która ma dzisiaj 16 lat, bo córka była zdrowa. Urlopy spędzała z córką i mężem nad morzem albo w górach.

Sebastian zaraz po urodzeniu przeszedł sepsę, która odbiła się porażeniem mózgowym. Uczy się w ośrodku szkolno-wychowawczym, żeby nie tracić kontaktu z rówieśnikami. Intelektualnie rozwija się na poziomie zdrowych rówieśników, ale fizycznie nie jest samodzielny. Życie Marzeny zmieniło się przez to diametralnie. Z pracą koniec, bo syna trzeba myć, karmić, przewijać, uczyć chodzić, siedzieć, mówić, przełykać, prawidłowo oddychać. Żaden pracodawca nie dałby jej 50 dni urlopu rocznie, żeby mogła pojechać z Sebastianem na trzy turnusy rehabilitacyjne. Te turnusy to teraz jedyne wyjazdy Marzeny. Na jeden jeździ z mężem, żeby mogli pobyć razem. Córka odpoczywa osobno.

Na wspólne wakacje Malinowskich nie stać. Od państwa nie dostają nawet wystarczającej ilości pampersów dla Sebastiana. Na urządzenie do nauki chodzenia dostali 60 procent dofinansowania, ale 10 tys. zł reszty musieli znaleźć sami. Na specjalny rower za 1700 zł nie dostali nic.

Rodzicowi, który nie może pracować ze względu na opiekę nad chorym dzieckiem, przysługuje świadczenie pielęgnacyjne. Tak jakby pensja, bo wraz ze składką emerytalno-rentową. Ale trzy razy niższa od najniższej krajowej - wynosi 420 zł. W dodatku jej przyznanie zależy od dochodu na osobę w rodzinie, który nie może być większy niż 583 zł. Malinowscy przekraczają ten próg o 60 zł.

Rodzice z forum.razem-mozemy-wiecej.com.pl czują się zmuszani do ubóstwa. Domagają się reformy: zniesienia kryterium dochodowego i podniesienia wysokości świadczenia do 52 proc. brutto minimalnego wynagrodzenia. Wspiera ich w tym poseł Marek Plura. - Ale rząd odmawia, zasłaniając się kryzysem - mówi Marzena.

Matki prosiły premiera o spotkanie - bezskutecznie. Dlatego zasypały go pocztówkami. Poskutkowało - rząd obiecuje podnieść świadczenia o 100 zł. Dla matek to za mało. Na 9 września planują marsz milczenia i pikietę pod kancelarią prezesa Rady Ministrów. Pojadą bez dzieci, żeby ich nie męczyć. Przejdą Alejami Ujazdowskimi z pustymi wózkami.

- Powtarzają nam, że wychowanie dzieci to obowiązek rodziców. Ale tu nie chodzi tylko o wychowanie Sebastiana. Moniki w jego wieku już nie musiałam tak pielęgnować, sama jadła, myła się, chodziła do szkoły, odrabiała lekcje, wychodziła na podwórko. Ja jeszcze nie mam najgorzej. Znam matki, które cewnikują, odsysają, respirują, robią iniekcje dożylne, są pielęgniarkami dla swoich dzieci. Chcemy, żeby nasze dzieci stały się jak najbardziej samodzielne i nie były obciążeniem dla państwa. Niepełnosprawne dziecko w domu opieki społecznej kosztuje średnio 4 tys. zł - mówi Marzena.

[http://miasta.gazeta.pl]

Reblog this post [with Zemanta]

czwartek, 6 sierpnia 2009

Jak można taniej latać w świat

0 komentarze

Boeing 737-200 landing at Bristol Internationa...Image via Wikipedia

RZESZÓW. Z lotów czarterowych mogą korzystać nie tylko wczasowicze, klienci biur podróży

Z rzeszowskiego lotniska w Jasionce można już latać w szeroki świat. Na Wyspy Brytyjskie wozi pasażerów Ryanair, LOT-em można polecieć bezpośrednio do Nowego Jorku, a dzięki Lufthansie można wybrać się niema wszędzie, z przesiadką we Frnkfurcie. Bezpośredni z Rzeszowa można też polecieć do Tunezji, Egiptu lub Turcji i to znacznie taniej niż regularnymi liniami.

Od czerwca do października Port Lotniczy "Rzeszów-Jasionka" obsługuje wiele regularnych lotów czarterowych do krajów arabskich i do Turcji. Na tych trasach latają samoloty wynajęte przez biura podróży. Rejsy przeznaczone są dla turystów, którzy kupili wczasy w danym kraju, ale nie tylko. W samolotach odlatujących z Jasionki często jest kilka wolnych miejsc. Mogą z nich korzystać pasażerowie, którzy wybierają się na południe np. w sprawach b biznesowych lub sami organizują sobie pobyt np. w Afryce.

- Te wolone miejsca możemy sprzedać dopiero na kilka dni przed odlotem i po uzyskaniu zgody naszej centrali - tłumaczy Marzena Makuchowska z rzeszowskiej filii biura podróży Triada. - Jest to jednak możliwe i zdarzają się klienci, którzy korzystają z takiej usługi.

Korzyści z lotu czarterem

Krotka podróż. Podróż czarterem z Jasionki do Tureckiej Antalii trwa około 2,5 godz., do Tunisu niespełna 3 godz. Korzystając z rejsów regularnych linii lotniczych trzeba lecieć z przesiadką, czasem dwoma lub trzema. Można też lecieć z Krakowa lub z Warszawy, ale też z przesiadkami. Taki czy siak trzeba się liczyć ze spędzeniem w drodze kilkunastu godzin.

Niska cena. Sprawdziliśmy kilka różnych wariantów połączeń do Tunisu, Hurgady, Shsrm El Sheikh, Antalii i Ankary. Bilety w obie strony kosztują od 2,3 tys. do ponad 6 tys. zł.

- Za bilet tam i z powrotem na lot czarterowy bez usługi turystycznej trzeba zapłacić do siedmiuset do tysiąca złotych - informuje Marzena Makuchowska. - Cena zależy od kierunku. Warto pamiętać, że kupując tylko bilet, podróżny musi jeszcze uzyskać wizę kraju do którego leci lub kupić voucher hotelowy. Bez tego nie zostanie wypuszczony z lotniska. Warto się więc zastanowić nad kupieniem w biurze turystycznym całego pakietu, a potem spędzać czas według własnego programu. Różnica w cenie jest niewielka i wielu turystów tak właśnie robi.




[http://www.pressmedia.com.pl]
Reblog this post [with Zemanta]