Pokazywanie postów oznaczonych etykietą United States. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą United States. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 września 2009

Latanie coraz droższe

0 komentarze

British Airways Boeing 777 in 1984-1997 Landor...Image via Wikipedia

Jeśli planujesz podróż zagraniczną samolotem, kup bilety jak najszybciej - radzi "Rzeczpospolita". I nie licz na tanie linie.
Tendencja taniejących biletów skończyła się - wieszczy gazeta. Nawet największe linie lotnicze nie są bowiem w stanie obniżać cen bez końca.Tym bardziej, że nawet one mają poważne problemy finansowe.

Nawet klasa biznes drożeje

British Airways w I kwartale tego roku miało stratę 401 mln funtów, niemiecka Lufthansa - 256 mln euro, a Air France/KLM - aż 500 mln euro. Tanie linie mają jeszcze poważniejsze problemy.

- Nie ma co liczyć na to, że akcjonariusze będą akceptowali powiększające się straty - mówi gazecie Anna Ingham-Grant, odpowiedzialna w British Airways za Europę Środkową i Wschodnią. British Airways już podwyższa ceny, zmniejszyło też dostępność najtańszych miejsc w swoich samolotach. Podrożały bilety nawet w klasie biznes i pierwszej, które najtrudniej zapełnić.

tvn24
Reblog this post [with Zemanta]

Zbankrutowały tanie linie lotnicze SkyEurope

0 komentarze

01.09. Wiedeń (PAP) - Austriacko-słowackie tanie linie lotnicze SkyEurope poinformowały we wtorek, że wstrzymują działalność w trybie natychmiastowym po tym, gdy zajmujący się ich restrukturyzacją zarząd powierniczy złożył wniosek o wszczęcie postępowania upadłościowego.

Jako przyczynę bankructwa podano "brak możliwości uzyskania przejściowego pomostowego finansowania działalności operacyjnej".

Walczące od lat o przetrwanie towarzystwo SkyEurope ogłosiło w czerwcu niewypłacalność, uzyskując jednocześnie przewidzianą prawem słowackim ochronę przed wierzycielami.

Port lotniczy w Wiedniu wstrzymał w połowie sierpnia odprawy samolotów SkyEurope z powodu nieuregulowania zaległych rachunków. Zaradzono temu, przewożąc pasażerów autobusami do Bratysławy, gdzie rozpoczynali powietrzną podróż. Również lotnisko w Pradze poinformowało w poniedziałek, iż do czasu otrzymania należnych pieniędzy rezygnuje od wtorku z obsługiwania niesolidnego przewoźnika. W poniedziałek wieczorem doszła do tego wiadomość o odwołaniu wszystkich rejsów SkyEurope z Bratysławy.

Rzecznik SkyEurope Ronald Schranz wyraził ubolewanie z powodu powstałych niedogodności dla podróżnych, oświadczając jednocześnie, iż oczekujący w zagranicznych portach lotniczych klienci przedsiębiorstwa muszą sami poszukać alternatywnych możliwości powrotu. Według rzecznika, sprawa dotyczy "kilku tysięcy" osób, ale dokładnej ich liczby nie był w stanie podać.

google
Reblog this post [with Zemanta]

niedziela, 16 sierpnia 2009

Pyrzowice stawiają na samoloty transportowe

0 komentarze

Wizz AirImage by robinhamman via Flickr

Lotnisko w Pyrzowicach nie chce już ścigać się o pasażerów z krakowskimi Balicami. Zamiast tego zamierza budować nowe hangary i magazyny zdolne obsłużyć największe transportowe samoloty świata. Czy bazy cargo okażą się strzałem w dziesiątkę?

Górnośląskie Towarzystwo Lotnicze jeszcze w tym roku ogłosi przetarg na projekt nowego terminalu. Ale tym razem nie będzie to budynek dla pasażerów, ale największa w Polsce baza przeładunkowa, tzw. cargo. Ma kosztować około 16 mln euro i powstać do 2013 roku. Nowe hangary, magazyny i parkingi dla ciężarówek zlokalizowane zostaną po drugiej stronie terminalu pasażerskiego. Lotnisko już zarezerwowało potrzebne do rozbudowy grunty.

- Prawie 60 proc. potrzebnych pieniędzy wyłoży Unia Europejska - mówi Cezary Orzech, rzecznik Pyrzowic.

Choć o bazie cargo mówiło się w Pyrzowicach od dawna, zawsze kończyło się tylko na planach. Najpierw powodem był fatalny dojazd do lotniska - krętymi, nieoświetlonymi drogami - potem, gdy powstała już nowa droga ekspresowa, brak pieniędzy.

Ale teraz władze GTL-u doszły do wniosku, że nie ma już co przeciągać decyzji o rozbudowie lotniska. W Pyrzowicach, podobnie jak w innych portach w kraju, systematycznie maleje bowiem liczba pasażerów. Nie pojawiają się nowe linie, a gdy uruchamiana jest nowa trasa, to równocześnie zamyka się jakąś starą. Baza cargo ma otworzyć nie tylko nowe możliwości zarabiania pieniędzy, ale też pozwolić wykorzystać świetne położenie geograficzne Pyrzowic: z dala od aglomeracji. Coś, co dla pasażerów jest sporym utrudnieniem, dla firm transportowych może być atutem. Samoloty transportowe będą mogły latać nawet w nocy, nie budząc mieszkańców.

Nawet planowana rozbudowa pasa startowego i zwiększenie jego długości z 2,8 do 3,8 km prowadzone będzie bardziej z myślą o samolotach transportowych niż pasażerskich. Już teraz w Pyrzowicach mogą lądować największe transportowce świata, m.in. ukraiński AN-255 Mrija. Jednak by taki kolos mógł dziś bezpiecznie wystartować, może zatankować tylko połowę paliwa lub zabrać na pokład połowę ładunku. Po rozbudowie pasa problem zniknie i nawet takie olbrzymie samoloty transportowe będą mogły lądować i startować z pełnym obciążeniem.

- Dziś docierają do nas tylko przesyłki kurierskie, a chcemy, aby powstała tu baza umożliwiająca transport towarów w specjalnych kontenerach. To szansa na pojawienie się nowych, wyspecjalizowanych linii - mówi Orzech i wskazuje potencjalnych zainteresowanych: duże fabryki, które powstały w specjalnej strefie ekonomicznej. Choć już dziś zdarza się, że części do gliwickiego Opla czy fabryki Isuzu w Tychach przylatują samolotami do Pyrzowic, wciąż są to jednak sporadyczne przypadki. - Mamy nadzieję, że gdy na lotnisku powstanie nowa infrastruktura, zwiększy się też ruch transportowy - mówią w GTL-u.

Paweł Cybulak, szef specjalistycznego portalu Pasazer.com, twierdzi, że plany Pyrzowic mogą okazać się strzałem w dziesiątkę. - Pamiętajmy, że również transport samolotowy zapewnia lotnisku spore zyski. W sytuacji gdy Wizz Air, największa linia w Pyrzowicach, nie uruchamia już tylu nowych kierunków co kiedyś, to może być dobre uzupełnienie ruchu pasażerskiego - ocenia Cybulak.

Ale przedstawiciele firm, z którymi rozmawialiśmy, studzą nieco ten zapał. Transport powietrzny jest bowiem wciąż dużo droższy, niż przewożenie towarów ciężarówkami czy koleją. Dlatego nawet największych potentatów nie zawsze stać na wynajęcie samolotów. - Zdecydowaliśmy się na to raz, gdy musieliśmy sprowadzić części z Argentyny do produkowanej w Tychach sieny - mówi Bogusław Cieślar, rzecznik Fiat Auto Poland.


[http://miasta.gazeta.pl]

Reblog this post [with Zemanta]

Podróże jak życie - pełne pieprzu i wanilii

0 komentarze

(połonina) on a top of Szeroki Wierch near Tar...Image via Wikipedia

O pięknie świata i uśmiechu, z Elżbietą Dzikowską, znaną podróżniczką rozmawia s. Ines Krawczyk MChR

Pani przygoda z podróżami rozpoczęła się już w szkole i trwa do dziś. Czy podróże mają w sobie coś z magnesu - jak się rozpocznie, to nie można skończyć?

- Oczywiście. Jest to magnes, więcej, to choroba od której wyzwolić się nie można. U prawdziwego podróżnika ciekawość świata nigdy nie wygasa, a wręcz jest pobudzana, ponieważ ciągle narasta chęć poznawania coraz to nowych miejsc. Podróże są najlepszymi uniwersytetami. Można na nich skończyć różne wydziały, choćby archeologię, politologię, geografię, językoznawstwo, religioznawstwo i historię sztuki.

Jak długo przygotowuje się Pani do podróży i jak duża jest ekipa, z którą wyrusza Pani w drogę?

- Kiedy pracowałam w redakcji miesięcznika "Kontynenty", jako dziennikarz kierujący działem Ameryki Łacińskiej, podróżowałam sama. Później razem z mężem Tonym Halikiem. Robiliśmy wtedy filmy "Pieprz i wanilia". Później z przyjaciółmi lub z biurami podróży. Kilkakrotnie nawet sama prowadziłam wyprawy. Najbardziej lubię podróżować w małej grupie, ponieważ wtedy można się wymieniać doświadczeniami, można się razem zachwycać, nawzajem sobie pomagać, a później można razem wspominać.

Zwiedziła Pani wiele miejsc naszego globu. Czuje Pani nadal uczucie niedosytu?

- Oczywiście, niedosyt ciągle tkwi we mnie i chyba nigdy się nie wyczerpie. Na szczęście jest jeszcze wiele miejsc, których nie zwiedziałam. Niedawno wróciłam z Gabonu, który jest niezwykle interesujący i zupełnie nieturystyczny. Jest tam dżungla pokrywająca 80 proc. kraju, mnóstwo zwierząt, a przede wszystkim ludzie z niezwykle ciekawymi obyczajami. We wrześniu wybieram się na Madagaskar tropem Arkadego Fiedlera. Mam nadzieję, że zobaczę nie tylko lemury, sławną aleję baobabów, ale poznam ciekawych ludzi i przywiozę stamtąd coś nowego do Muzeum Podróżników im. Tonego Halika w Toruniu - do którego serdecznie zapraszam. Mamy tam dość pokaźną ekspozycję ze zbiorów, którymi ilustrowaliśmy programy "Pieprz i wanilia". Postanowiłam, że muszę dotrzeć jeszcze w wiele miejsc, żeby ubogacić te zbiory, a przez to żeby zachęcić szczególnie młodzież do podróżowania i poznawania świata. To ważne, żeby poznawać świat, żeby porównywać go z tym, co mamy u siebie w kraju, wyciągać z tego korzyści, uczyć się szacunku dla ludzi i empatii.

Wielką sztuką jest odnalezienie piękna w prostocie, a Pani potrafi odnajdywać je bezbłędnie. Jaki jest na to sposób?

- Niejako z zawodu jestem estetką, bo jestem historykiem sztuki. Zatem mam nie tylko serce ale i oko wyczulone na piękno. Uważam, że sztuka powinna być piękna, także sztuka filmowa. Kadry powinny być wysmakowane, bo tylko wtedy kształtujemy wrażliwość odbiorców, wyczulamy ich na piękno i dobro.

Przygotowała Pani dla nas tysiące zdjęć, filmów, reportaży? Czego nie dało się w nich pokazać?

- Chyba nie ma czegoś takiego, czego nie udało mi się pokazać. Owszem, nie chciałam pokazywać tego, co brzydkie, a więc zbrodni i krwi. Razem z mężem chcieliśmy zainspirować naszych widzów do życzliwości dla świata. Staraliśmy się pokazywać świat od dobrej strony, ale nie unikaliśmy scen, na których była bieda i nieszczęścia - bo takie przecież jest życie. Dbaliśmy jednak o to, żeby nie epatować zbrodnią i przemocą.

Podróż, do której zawsze wraca Pani pamięcią?

- To podróż do Vilcabamby, ostatniej stolicy Inków. Była to podróż odkrywcza, która pozwoliła nam dotrzeć do zagubionej w dżungli ostatniej stolicy Inków, do której nie było łatwo trafić. Mój przyjaciel, nieżyjący już prof. Edmundo Guillen odnalazł w Archiwum Indiańskim w Sewili listy żołnierzy hiszpańskich, którzy brali udział w podboju Vilcabamby i opisywali trasę. Więc tropem tych listów udało nam się trafić do Vilcabamby i udowodnić, że to miejsce jest dawną stolicą Inków. Napisałam książkę na ten temat, zrobiliśmy filmy i stało się to moją przepustką do członkostwa w The Explorers Club. Ostatnie dni tej podróży przemierzaliśmy na koniach i mułach. Spadłam wtedy z konia, który ciągnął mnie kilkadziesiąt metrów z nogą w strzemieniu. Na szczęście od strony skały, a nie przepaści. Mój mąż z przerażenia nie zrobił mi wtedy zdjęcia, czego później ogromnie żałował.

Mówi się że podróże kształcą - czego Pani uczą?

- Przede wszystkim tolerancji, empatii i szacunku dla innego człowieka, dla jego przekonań, i dla jego obyczajów. Moim zdaniem najważniejsza jest tolerancja, bo inaczej świat dochodzi do niepotrzebnych konfliktów.

Wiemy, że oprócz wszystkich krajów, które Pani zwiedziła - tych bliskich i dalekich, kocha pani także nasze Polskie Bieszczady. Czym zasłużyły sobie na to?

- Przede wszystkim przyrodą, która jest tam jeszcze dzika. Bieszczady są piękne. Widać z nich Ukrainę, Słowację, a czasami nawet Taty. Szczególnie zapraszam do odwiedzenia ich jesienią, kiedy złocą się jawory a buki czerwienią... A w zimie, nawet jeśli wszędzie jest plucha, to tam jest słońce i śnieg. Tam też właśnie spędzam zawsze Święta Bożego Narodzenia i Wielkanocy. Jestem honorowym obywatelem Ustrzyk Górnych, mieszkam w Hotelu Górskim - tam mam pokój z widokiem na Połoninę Caryńską.

Z powodu odbytych tak licznych podróży ma Pani trochę pewnie "podzielone serce". W której części świata mieszka jego największy "kawałek"?

- Niewątpliwe w Bieszczadach. Choć lubię także Międzylesie, miejsce, w którym mieszkam - jest to moje miejsce na ziemi. Wyjeżdżam chętnie, ale powracam z jeszcze większą ochotą. A tak naprawdę to cała Polska jest piękna. Dlatego zachęcam moich czytelników aby ją zwiedzali. Polska pełna jest fantastycznych regionów, zabytków oraz ludzi z pasją. Teraz w lecie szczególnie namawiam do wędrowania po różnych szlakach, a to po szlaku Piastowskim, godnym pielgrzymki narodowej, a to po najdłuższym pasku Polski czyli Półwyspie Helskim, a to po szlaku tatarskim z meczetami w Bohonikach i Kruszynianach. Warto też zajrzeć do Puszczy Białowieskiej. Oczywiście zapraszam na Dolny Śląsk, na którym jest więcej pałaców i zamków niż nad Loarą. Polecałabym także szlak architektury drewnianej, kościoły i cerkiewki pełne starych, pięknych polichromii. Warto także zajrzeć do Torunia. To przepiękne miasto, zachowało swoją substancje średniowieczną, w rozplanowaniu ulic przepiękne stare kamieniczki, a także najpiękniejszy ratusz gotycki na świecie. Polskę naprawdę warto zwiedzać!

W swoim albumie "Uśmiech świata" przekonuje nas Pani, że ziemia jest planetą ludzi uśmiechniętych, a przecież w swoich podróżach niemal dotykała Pani cierpienia i niesprawiedliwości. Zatem dlaczego uśmiech?

- Uśmiech to najlepszy język międzynarodowy, najkrótsza droga do serca i najpiękniejszy podarunek. Dając uśmiech dajemy tak wiele i nie tracimy nic. Poza tym uśmiech przypomina nam starą zasadę, że najważniejsze jest: BYĆ, a nie: mieć. Staram się więc promować uśmiech. Oprócz albumu, o którym mowa, przygotowałam także wystawę pt.: "Uśmiech świata". Odwiedziła ona już wiele miast Polski. Jest to wystawa plenerowa, ale i w takim mniejszym formacie, powędrowała do galerii i muzeów. Uważam, że Polacy za mało się uśmiechają, chciałam więc im to zaproponować, pokazując że w krajach biednych, zwłaszcza w Azji południowo-wschodniej ten uśmiech częściej gości na twarzach jej mieszkańców.

Życie każdego z nas, to wielka podróż - w jednym kierunku, choć różnymi "środkami". Jak iść przez nie, żeby nie zabłądzić i nie przegapić piękna świata?

- Myślę, że należy iść prosto. Trzeba być szczerym, otwartym na ludzi i na świat, na jego urodę ale i na jego bolączki, żeby im zapobiec.

[http://fakty.interia.pl]
Reblog this post [with Zemanta]

Podróże kulinarne - Słowenia. Pijana świnia, gibka sarna

0 komentarze

Smoke over AlaskaImage by drurydrama via Flickr

Ten niewielki kraj oferuje ponad 1200 narodowych specjałów kulinarnych

W dawnych czasach na ziemiach obecnej Słowenii co innego jadało się na plebanii, w wojsku czy wśród wiejskich najmitów. Także regiony i mniejszości narodowe miały (i mają) swoją specyfikę. Pierwsza książka kucharska w języku słoweńskim "Kuharske bukve" ukazała się dokładnie 210 lat temu. Tłumaczenia z niemieckiego dokonał wydawca Valentin Vodnik, ksiądz, poeta, filozof i wielbiciel dobrego jedzenia. Zawiera receptury ponad 300 dań, a także rady kucharskie, opisy naczyń i produktów.

***

Na Nizinie Panońskiej i na Istrii znakomicie dojrzewa pršut - suszona na wietrze wieprzowa szynka (przypomina włoskie prosciutto). Golonki, sznycle, placki ziemniaczane czy jabłkowy strudel dominują wzdłuż granicy z Austrią. Okolica Murskiej Soboty słynie z gulaszowej zupy, bograczy, tłustych naleśników, rybnych polewek i ostrej czereśniowej papryczki dodawanej prawie do wszystkiego. Królową wypieków jest gibanica - cienkie warstwy ciasta kilka razy przekładane nadzieniem z maku, orzechów włoskich, jabłek i sera (prekmurska gibanica i szynka zdobyły certyfikat produktu regionalnego UE). Bela Krajina i Primorska szczycą się tysiącletnią tradycją przygotowywania baraniny i mięsa koziego.

Jako wyjątkowo treściwą odebrałem kuchnię z Gorenjskiej Doliny. Przygotowywana tam prata to kilogram rozdrobnionej głowizny, wymieszanej z kawałkami białego chleba, garścią czosnku, skrojoną wielką cebulą, pietruszką i przyprawami. Masę uzupełnia się jeszcze 25 jajami i wieprzowym tłuszczem. Upieczony w foremce specjał kroi się potem jak chleb (trzy plastry to całodzienny posiłek). Z okolic Gorenja zapamiętam też intrygujące nazwy: pijana świnia, pijana baba, gibka sarna. W Idriji smakowały mi žlikrofi - maleńkie pierożki z rozmaitym nadzieniem. Briško ujęło mnie pulchną, złocistą polentą okraszoną kawałkami podsmażonej domowej kiełbasy. Wielkie pierogi wypełnione farszem z aromatycznych żeberek (budle) popijałem czerwonym wytrawnym winem w Posoeju. Istria to ryby, owoce morza, zupa z kałamarnicy, trufle i nalewki ze zbieranych tu owoców.

***

Z maleńkim regionem Prekmurje kojarzą mi się mączne dania, dużo pieczywa, tłuste ciasta, smalec, gulasz, czereśniowe destylaty i białe wina. Kawałek ziemi wciśnięty między Austrię, Węgry i Chorwację od reszty kraju oddziela rzeka Mura, lewy dopływ Drawy. Prawie tysiącletnia zależność od Węgier ukształtowała odrębność regionu trwającą do dziś. Tu ludzie zawsze ubierali się inaczej niż w głębi kraju, mówili nieco innym językiem i co innego kładli na stół. Jeszcze na początku XX w. panowała tu bieda. Na przednówku jadano żołędzie, liście mniszka, brukiew i pokrzywę.

Trwający od II wojny światowej cywilizacyjny awans Słowenii widać także w kuchni. Dziś wszystkich, nawet na co dzień, stać na pogacze, gundel palacsinta, bogracz, perkelt, leczo i torcik Sachera. Jada się tutaj nie tylko dania typowe dla tradycji węgierskich sąsiadów. Modne staje się prowadzenie kuchni uniwersalnej, pełnej różnorodności i nowinek ze świata.

Z Prekmurja pochodzi najbardziej znana gibanica (produkt regionalny chroniony certyfikatem UE), ciasto dość pracochłonne, bogate w składniki i bardzo kaloryczne.

Najpierw robimy (lub kupujemy gotowe) ciasto francuskie, a następnie przygotowujemy cztery różne nadzienia do przełożenia warstw: makowe (szklankę maku zalanego gorącym mlekiem mielemy, dodajemy trzy łyżki cukru lub miodu, jajko, słodką śmietanę i szczyptę wanilii), serowe (dwie kostki homogenizowanego sera ucieramy z czterema łyżkami cukru, jajkiem i słodką śmietanką, dodając rodzynki i budyń śmietankowy w proszku), orzechowe (szklankę zmielonych orzechów włoskich mieszamy z czterema łyżkami miodu, cukrem waniliowym i szczyptą cynamonu, dodając pół szklanki mleka), jabłkowe (pół kg obranych i pokrojonych w cienkie plastry jabłek gotujemy ok. 10 min z czterema łyżkami cukru lub miodu, startą skórką z jednej cytryny i szczyptą cynamonu).

Po upieczeniu ciasta francuskiego, na wystudzony spód kładziemy nadzienie makowe, przykrywamy płatem ciasta i smarujemy roztopionym masłem - tak samo robimy z kolejnymi nadzieniami, wierzchni płat ciasta polewamy połową szklanki śmietany. Pieczemy ok. godziny w temperaturze 170 st. C.

***

Kilka dni warto spędzić w dolinie Vipavy, kameralnym zakątku słoweńskiej prowincji - godzina jazdy z Lublany w kierunku południowo-zachodnim. Vipavski ser twardy, pikantna jota (suszona w słońcu szynka) i orzechowa struklja zawsze będą mi ją przypominać. Od kwietnia do listopada bez przerwy można tu coś smacznego wykopać, ściąć, zebrać, zerwać i rozłupać. Warunki dojrzewania winogron są podobne do tych w Burgundii i Toskanii. Merlot, cabernet, chardonnay, a obok nich rodzime szczepy: zelen, malvasia, rebula. Ponoć już za czasów Napoleona Francuzi znali i cenili tutejsze dionizjaki. Vipavska Winna Droga liczy ponad 50 winnic, farm, gospodarstw agroturystycznych i piwnic. Niektóre rody zajmują się produkcją win od ponad dwustu lat. Degustując je można też skorzystać z domowej kuchni, wynająć rowery czy konie wierzchowe, a dzieci wysłać na place zabaw. Już za ok. 30 euro od osoby na dobę zjemy dwa posiłki, skosztujemy kilku gatunków win i nalewek oraz zanocujemy.

[http://wyborcza.pl]

Reblog this post [with Zemanta]

Matki wysyłają do premiera pocztówki z wakacji

0 komentarze

Toronto rowing teamImage via Wikipedia

Rodzice niepełnosprawnych dzieci zasypują premiera pocztówkami z wakacji. Wysyłają je ze swoich domów, w których co roku spędzają lato, bo nie stać ich na żaden wyjazd

Sebastian ma osiem lat i wszystko rozumie, chociaż w rozmowie z obcymi mówi tylko tak albo nie. Gdyby władał dłonią, sam wypisałby tę kartkę z Dąbrowy Górniczej do rządu. Pocztówka z wakacji do premiera oraz ministrów od finansów, gospodarki i polityki społecznej to akcja Forum Rodziców Dzieci Niepełnosprawnych "Razem Możemy Więcej". Właściwie matek, bo to one najczęściej rezygnują z pracy, gdy rodzi się dziecko wymagające stałej, długotrwałej opieki. Mają szczęście, gdy ojciec dziecka nie ucieknie i gdy zarabia dobrze. Pocztówki wysyłają z domu, gdzie spędzają każde wakacje.

Marzena Malinowska pracowała zawodowo, zajmowała się zarządzaniem i marketingiem. Dzisiaj brakuje jej pracy, kontaktów z ludźmi, spokojnego myślenia o emeryturze. Praca nie przeszkadzała jej w wychowaniu Moniki, która ma dzisiaj 16 lat, bo córka była zdrowa. Urlopy spędzała z córką i mężem nad morzem albo w górach.

Sebastian zaraz po urodzeniu przeszedł sepsę, która odbiła się porażeniem mózgowym. Uczy się w ośrodku szkolno-wychowawczym, żeby nie tracić kontaktu z rówieśnikami. Intelektualnie rozwija się na poziomie zdrowych rówieśników, ale fizycznie nie jest samodzielny. Życie Marzeny zmieniło się przez to diametralnie. Z pracą koniec, bo syna trzeba myć, karmić, przewijać, uczyć chodzić, siedzieć, mówić, przełykać, prawidłowo oddychać. Żaden pracodawca nie dałby jej 50 dni urlopu rocznie, żeby mogła pojechać z Sebastianem na trzy turnusy rehabilitacyjne. Te turnusy to teraz jedyne wyjazdy Marzeny. Na jeden jeździ z mężem, żeby mogli pobyć razem. Córka odpoczywa osobno.

Na wspólne wakacje Malinowskich nie stać. Od państwa nie dostają nawet wystarczającej ilości pampersów dla Sebastiana. Na urządzenie do nauki chodzenia dostali 60 procent dofinansowania, ale 10 tys. zł reszty musieli znaleźć sami. Na specjalny rower za 1700 zł nie dostali nic.

Rodzicowi, który nie może pracować ze względu na opiekę nad chorym dzieckiem, przysługuje świadczenie pielęgnacyjne. Tak jakby pensja, bo wraz ze składką emerytalno-rentową. Ale trzy razy niższa od najniższej krajowej - wynosi 420 zł. W dodatku jej przyznanie zależy od dochodu na osobę w rodzinie, który nie może być większy niż 583 zł. Malinowscy przekraczają ten próg o 60 zł.

Rodzice z forum.razem-mozemy-wiecej.com.pl czują się zmuszani do ubóstwa. Domagają się reformy: zniesienia kryterium dochodowego i podniesienia wysokości świadczenia do 52 proc. brutto minimalnego wynagrodzenia. Wspiera ich w tym poseł Marek Plura. - Ale rząd odmawia, zasłaniając się kryzysem - mówi Marzena.

Matki prosiły premiera o spotkanie - bezskutecznie. Dlatego zasypały go pocztówkami. Poskutkowało - rząd obiecuje podnieść świadczenia o 100 zł. Dla matek to za mało. Na 9 września planują marsz milczenia i pikietę pod kancelarią prezesa Rady Ministrów. Pojadą bez dzieci, żeby ich nie męczyć. Przejdą Alejami Ujazdowskimi z pustymi wózkami.

- Powtarzają nam, że wychowanie dzieci to obowiązek rodziców. Ale tu nie chodzi tylko o wychowanie Sebastiana. Moniki w jego wieku już nie musiałam tak pielęgnować, sama jadła, myła się, chodziła do szkoły, odrabiała lekcje, wychodziła na podwórko. Ja jeszcze nie mam najgorzej. Znam matki, które cewnikują, odsysają, respirują, robią iniekcje dożylne, są pielęgniarkami dla swoich dzieci. Chcemy, żeby nasze dzieci stały się jak najbardziej samodzielne i nie były obciążeniem dla państwa. Niepełnosprawne dziecko w domu opieki społecznej kosztuje średnio 4 tys. zł - mówi Marzena.

[http://miasta.gazeta.pl]

Reblog this post [with Zemanta]

środa, 12 sierpnia 2009

Jak kupić bilet na samolot

0 komentarze

{{Template:Christopher Columbus (whaleback)}} ...Image via Wikipedia

Zanim przystąpisz do kupna biletu przeanalizuj kilka spraw.

Kiedy planujesz wylot? Termin wykupu.

Im wcześniej zamówisz bilet tym lepiej. Choć nie zawsze ta zasada się sprawdza. Rozpocznij poszukiwania, od momentu, kiedy znasz już termin podróży.

Sezonowość.

Najczęściej cena zależy od dnia/miesiąca wylotu, który wpisany jest w dany sezon. Tzw. „low season” , to okres kiedy ruch lotniczy jest bardziej martwy i linie lotnicze kuszą potencjalnych pasażerów rozmaitymi promocjami. Tzw. „high season” , to czas kiedy przemieszczamy się najczęściej, czyli w lipcu, sierpniu oraz w czasie Świąt Wielkanocnych i Bożego Narodzenia czy Sylwestra.

Bądźmy elastyczni.

Często okazuje się tak, że wystarczy przesunąć podróż o jeden dzień w przód lub w tył i zyskujemy nawet do kilkuset złotych.

Rezerwacja

W momencie wystawienia biletu ponosimy już wszystkie konsekwencje, które niosą warunki zastosowanej taryfy. Ewentualna rezygnacja z podróży (często surowo karana). Rezerwacja jest przede wszystkim gwarancją utrzymania danej ceny za dany odcinek podróży. Bez rezerwacji, nie możemy być pewni, że w danym terminie polecimy za przykładowe 1000 zł, bo kiedy wreszcie zdecydujemy się na kupno może okazać się, że ktoś był szybszy i "sprzątnął" nam nasze miejsce. Ważne jest zarezerwowanie miejsc na konkretne nazwiska pasażerów, którzy faktycznie będą lecieć.

Podróż w obie strony czy w jedną?

Najczęściej znacznie bardziej opłacalne jest wykupienie biletu w obie strony niż w jedną. Bez względu na to, czy wsiądziemy do powrotnego samolotu, czy nie. Warto sprawdzić, czy bilet nie okaże się tańszy, jak założymy jedna rezerwację na wylot i drugą (osobną) na powrót.

Płatności

Najczęściej przelew bankowy, bądź kartą kredytową. W tytule przelewu należy wpisać imię i nazwisko Pasażera(ów) oraz numer rezerwacji.

Dostarczenie biletu lotniczego

Bilety lotnicze tzw. "papierowe" doręczane są pod wskazany przez Klienta adres w formie przesyłki kurierskiej. Bilety lotnicze tzw. "elektroniczne" dostarczane są za pomocą e- mail, na adres wskazany przez klienta lub faksem, na numer wskazany przez klienta. Na wyraźne polecenie klienta bilety elektroniczne w formie drukowanej dostarczamy pod wskazany adres na takich samych zasadach jak bilety papierowe.

[http://www.turystyka24h.pl]
Reblog this post [with Zemanta]

Czy można lecieć samolotem w czasie ciąży

0 komentarze

BEIJING, CHINA - JULY 28:  A Chinese man whose...Image by Getty Images via Daylife

W czasie ciąży można podróżować samolotem najlepiej w II trymestrze. Nie należy jednak wybierać się w dalekie podróże po 36 tygodniu ciąży. Początkowy okres ciąży także nie jest wskazany, z powodu nudności, złego samopoczucia oraz ryzyka omdlenia.


Dr n. med. Krzysztof Arciszewski, specjalista ginekologii i położnictwa, uważa, że w podróż lotniczą kobieta w ciąży nie powinna wybierać się przed 12 tygodniem. W tym okresie bowiem ryzyko poronienia jest największe. Z kolei po 36 tygodniu istnieje ryzyko przyspieszenia porodu w czasie lotu.
Kobiety w ciąży powinny raczej zrezygnować z podróży do krajów tropikalnych lub miejsc z dala od opieki medycznej.
Przed podróżą należy pamiętać o wykupieniu polisy ubezpieczeniowej, które w razie powikłań pokryje koszty medyczne. Firmy ubezpieczeniowe z reguły gwarantują opiekę medyczną nad ciążą do 28. tygodnia. W podróż należy także zabrać kartę ciąży wraz z niezbędnymi danymi, takimi jak termin porodu, grupa krwi, kontakt do lekarza prowadzącego.
W czasie lotu pas bezpieczeństwa należy umieścić poniżej brzucha i zapiąć na wysokości uda. Warto też zająć miejsce przy przejściu i spacerować co pół godziny. Trzeba też pić dużo wody.

Nie należy lecieć samolotem po 37 tygodniu ciąży. W tym okresie istnieje duże ryzyko wystąpienia samoistnego porodu. Ponadto większość linii lotniczych nie zezwala kobietom po 36 tygodniu ciąży na podróż. W przypadku ciąży bliźniaczej nie należy latać po 33 tygodniu.



[http://www.air-europa.pl]
Reblog this post [with Zemanta]

sobota, 8 sierpnia 2009

Ranking lotnisk

0 komentarze

Ryanair Boeing 737-800 in Berlin-Schönefeld, n...Image via Wikipedia

Przedstawiamy ranking największych i najlepszych portów lotniczych świata.


Ubiegły rok dla lotnisk miał dwa, bardzo różne oblicza. W pierwszej połowie liczba pasażerów generalnie rosła, podobnie jak we wcześniejszych latach. Jesienne miesiące przyniosły już jednak spadki, a zima 2008/09 okazała się wprost katastrofalna. Jak wynika z najświeższych danych za pierwsze miesiące tego roku, liczba pasażerów rośnie tylko w Chinach i Zatoce Perskiej. A niektórzy giganci notują nawet spadki wynoszące kilkanaście proc. w skali roku.

Także polskie porty lotnicze w 2008 r. zaczęły przeżywać trudniejsze chwile. Warszawskie Okęcie planowało przekroczenie symbolicznej bariery 10 mln odprawionych pasażerów (w tego typu statystykach uwzględnia się osoby odlatujące, przylatujące, jak również przesiadające się na danym lotnisku). Ostatecznie skończyło się na mniej niż 9,5 mln pasażerów, a wyniki w ostatnim kwartale były fatalne. Spadek w przekroju całego 2008 roku zanotował port lotniczy im. Jana Pawła II w podkrakowskich Balicach, zajmujący w Polsce drugą pozycję.

Polskie lotniska, jak widać ze statystyk, wciąż nie są istotnymi graczami. Choć Polacy latają coraz więcej, wciąż daleko nam do Niemców czy Brytyjczyków. Co gorsza, część linii lotniczych, do tej pory traktujących nasz rynek jako wyjątkowo perspektywiczny, z powodu kryzysu ogranicza loty do Polski. Sporych cięć, szczególnie na zimę, dokonuje Ryanair, będący dla najmniejszych polskich lotnisk podstawowym przewoźnikiem. EasyJet zrezygnował z Warszawy, swoją obecność w stolicy ogranicza też Norwegian. Najbardziej solidnym partnerem portów lotniczych pozostaje węgierski Wizz Air, dla którego nasz rynek jest wciąż najważniejszy.

O ile lotniska amerykańskie wciąż mogą określać się jako największe na świecie, to najlepsze znajdują się w Azji i Europie. Tegoroczne zestawienie Skytrax wygrał port w Incheon w Korei Południowej. W Europie najlepiej oceniono lotniska w Zurychu i Monachium. Jedynym polskim obiektem wziętym pod uwagę było Okęcie. Jego wynik - 130 miejsce na 180 lotnisk - chluby raczej nie przynosi.

2008 r. RANKING NAJWIĘKSZYCH PORTÓW LOTNICZYCH ŚWIATA według liczby obsłużonych pasażerów

2008 r. RANKING NAJWIĘKSZYCH PORTÓW LOTNICZYCH ŚWIATA według liczby obsłużonych pasażerów

Źródło: Skytrax

[http://www.polityka.pl]



Reblog this post [with Zemanta]

czwartek, 6 sierpnia 2009

Świńska grypa przyleci do Polski samolotem

0 komentarze

SHANGHAI, CHINA - NOVEMBER 12:  Taxi drivers w...Image by Getty Images via Daylife

Według najnowszych danych MSWiA, w ciągu trzech miesięcy na grypę zachorowało 100 Polaków

Jesienią w Polsce można spodziewać się desantu powietrznego wirusa A/H1N1. Linie lotnicze na Zachodzie już próbują znaleźć sposób na zapanowanie nad roznoszeniem wirusa świńskiej grypy. Przedstawiciele LOT-u, największego polskiego przewoźnika, nie widzą jednak powodu do paniki.

- Jesteśmy w stałym kontakcie z Głównym Inspektoratem Sanitarnym, ale żadnej wzmianki o konieczności zaostrzenia procedur dotąd nie otrzymaliśmy - mówi Andrzej Kozłowski, rzecznik PLL LOT. I dodaje: - Poprzestajemy więc na wzmożonych obserwacjach pasażerów, kierując się także zaleceniami międzynarodowej organizacji lotnictwa cywilnego IATA, która jasno stwierdziła, że pandemia nie stwarza zagrożenia dla ruchu lotniczego.

Problem w tym, że z badań krajów, które kilka lat temu doświadczyły epidemii ptasiej grypy, wynika, iż komunikacja lotnicza szczególnie sprzyja roznoszeniu wirusa. Skutecznym narzędziem neutralizowania wirusów są pokładowe systemy klimatyzacji. Standardowo montowane od lat 90. filtry HEPA wyłapują i neutralizują do 99 proc. wirusów przenoszonych w powietrzu, w tym także wirusy grypy.

By system był skuteczny, potrzebne są jednak częste wymiany filtrów w klimatyzatorach. W czasie epidemii ptasiej grypy w Azji linie Cathay Pacific z Hongkongu wymieniały filtry raz w tygodniu. - Średni czas użytkowania filtrów w naszych samolotach to jeden rok - mówi Andrzej Kozłowski z LOT-u, przyznając, że służby sanitarne nie sygnalizowały firmie konieczności zaostrzenia procedur.

Spokojne podejście LOT-u do pandemii wynika ze stanowiska polskich służb sanitarnych. Konsekwentnie przestrzegają one przed rozdmuchiwaniem zagrożenia wirusem A/H1N1, który zaatakował w Polsce znikomą liczbę osób. Według najnowszych danych resortu spraw wewnętrznych od kwietnia na świńską grypę zachorowało w Polsce zaledwie 100 osób.

To znikoma liczba w porównaniu z 50 tysiącami przypadków sezonowej grypy tygodniowo, które co roku są notowane w Polsce na jesieni. Minimalny wpływ pandemii na sytuację w Polsce to główny powód, dla którego nasze władze wykluczają możliwość przedłużenia wakacji szkolnych. Przesunięcie początku roku szkolnego o miesiąc rozważają poważnie eksperci Unii Europejskiej. - Unia nie ma uprawnień, by wymusić na nas takie decyzje - mówi Jerzy Barski z gabinetu politycznego minister edukacji narodowej. I tłumaczy: - Zresztą biorąc pod uwagę niewielki zasięg wirusa w Polsce, opóźnienie początku roku szkolnego w ogóle nie jest ani nie będzie rozważane.

Za granicami Polski strach przed chorobą nie słabnie. Zwłaszcza, gdy chodzi o podróże na Wyspy Brytyjskie, gdzie chorych jest już 10 tys. osób.

Linie lotnicze próbują włączyć się w walkę z wirusem. Brytyjski przewoźnik Virgin Atlantic sondował możliwość wprowadzenia zakazu wpuszczania na pokład pasażerów, u których podejrzewana jest świńska grypa. Pomysł, napotkał opór Komisji Europejskiej.


Odkryto wirusa A/H1N1 odpornego na leki

Obydwa sprawdzone już w praktyce preparaty antywirusowe oraz testowana szczepionka mogą nie poradzić sobie z nową falą pandemii, jeśli rozniesie się po świecie nowy szczep lekoopornego wirusa A/H1N1. Amerykańskie służby medyczne poinformowały wczoraj, że odkryły nową mutację wirusa świńskiej grypy w okolicy granicy USA i Meksyku. Nie skutkuje na niego zupełnie lek tamiflu, uważany za skuteczny na ten zarazek.

- Mamy pod obserwacją kilka przypadków w okolicach El Paso oraz blisko McAllen w Teksasie - powiedziała agencji AFP Maria Teresa Cerqueira, szefowa placówki Pan American Health Organization w La Jolla w Kalifornii.

Wcześniej Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) przewidziała taki rozwój wypadków. Przestrzegano przed pochopnym i dowolnym stosowaniem na szeroką skalę leku tamiflu na świecie, obawiając się, że może to spowodować uodpornienie się wirusa świńskiej grypy na oseltamivir, główny aktywny składnik tamiflu. Zanamivir zawierają pastylki relenzy, też skuteczne na wirusa A/H1N1.

Poza Stanami Zjednoczonymi na lekooporne wirusy świńskiej grypy natrafiono też w Kanadzie, Hongkongu, Japonii oraz w Danii.

- W Stanach Zjednoczonych lek tamiflu jest sprzedawany wyłącznie na receptę, ale w Meksyku i Kanadzie może go kupić każdy, a tabletki łyka się już po pierwszym kichnięciu - narzeka Maria Teresa Cerqueira.

Amerykańskie Centrum Zapobiegania Chorób (CDC) w Atlancie szacuje, że na świńską grypę może zachorować 40 proc. mieszkańców USA, jeśli szybko nie powstanie szczepionka na chorobę. Gdyby nowa odmiana wirusa się rozprzestrzeniła, surowica - której testy mają rozpocząć się w połowie miesiąca w USA - byłaby tak samo nieskuteczna jak szczepionki na zwykłą grypę sezonową.

Podczas typowego jesiennego sezonu grypowego z powodu komplikacji związanych z infekcją grypową umiera nawet do 35 tys. osób w USA. Na razie na świńską grypę zmarło tam niespełna 400 osób.

Obecnie nad szczepionką pracuje kilkanaście firm farmaceutycznych na świecie. Najbliżej celu wydaje się być brytyjskie GlaxoSmithKline, które chce zacząć produkować surowicę na A/H1N1 jeszcze przed końcem sierpnia.


[http://opole.naszemiasto.pl]
Reblog this post [with Zemanta]

środa, 5 sierpnia 2009

Ryanair śmieje się z kryzysu

0 komentarze

Ryanair Boeing 737-800s at Frankfurt-HahnImage via Wikipedia

Irlandzkie tanie linie lotnicze dobrze się mają w tej trudnej sytuacji gospodarczej. Jak zapewnia prezes Ryanaira Michael O'Leary nawet podczas recesji linie się rozwijają.
Choć charyzmatyczny szef przewoźnika przyznaje, że jego firma też odczuwa skutki kryzysu, to jednak znacznie słabiej niż konkurencja. Jest to zasługa niższych kosztów. "Dzięki temu wyjdziemy z recesji jako zwycięzcy" - wyraża nadzieję O"Leary.
W pierwszym kwartale tego roku Ryanair przewiózł o 11 proc. więcej pasażerów niż rok wcześniej. Jednak wpływy z biletów były o 3 procent niższe. Ile zarabia tania linia? Wyniki istotnie dają prawo O'Leary'emu do napawania się dumą. Od kwietnia do czerwca Ryanaira zarobił 136,5 miliona euro, jest to ponad pięciokrotnie więcej niż przed rokiem.

[http://www.ttg.com.pl]
Reblog this post [with Zemanta]

Urlop blisko natury w 10 krajach najbardziej przyjaznych środowisku

0 komentarze

Ulriken, as seen from the centre of BergenImage via Wikipedia

1. Szwajcaria

Szwajcaria z mnóstwem pasm górskich i jezior znalazła się na pierwszym miejscu rankingu The Economist. Jeśli chcesz poczuć ten klimat szwajcarskich Alp i nie zaszkodzić środowisku, zatrzymaj się w WhitePod Village- kompleksie domków rozsianych na szwajcarskich zboczach gór. Wyposażone w kuchnie opalane drewnem, wygodne łóżka i niesamowite widoki - są luksusową wersją domków kempingowych.

2. Norwegia

Norweska turystyka promuje się sloganem „Powered by Nature", wybrawszy się na wycieczkę po fiordach, zobaczysz dlaczego. Strome klify wpadają gwałtownie w głębokie niebieskie fiordy, podczas gdy wodospady spływają kaskadami ze zboczy górskich tworząc krajobraz nieopisanej wręcz urody. Najlepszą formą zwiedzania norweskiej przyrody, nie niszcząc przy okazji środowiska, są piesze wędrówki, a Bergen jest najlepszą bazą wypadową dla takich wędrówek. Można również zwiedzać Norwegię podróżując pociągiem poprzez fiordy aż do górskich rejonów kraju.

3. Szwecja

Zorza polarna, piaszczyste białe plaże, niedostępne góry, lodowce, górskie łąki, lasy, pofałdowany krajobraz i 24.000 wysepek otoczonych błyszczącą wodą. Szwecja, jako drugi na świecie kraj, wprowadziła w życie ustawę o ekologicznej turystyce, a także stworzyła pierwszy europejski eko-certyfikat, który zaświadcza o jakości około 180 rodzajów imprez wypoczynkowych oferowanych przez 80 eko-certyfikowanych biur podróży w kraju. Brzmi bardzo ekologicznie...

4. Finlandia

Fińska Laponia jest jednym z ostatnich europejskich dzikich obszarów nieskażonych cywilizacją, z ogromnymi połaciami lasów i setkami krystalicznie czystych jezior. Turyści odwiedzający Laponię mogą podziwiać słońce w środku nocy, oszałamiające zjawisko natury, a nawet zobaczyć niedźwiedzia czy rysia. Finlandia jest rajem dla miłośników kempingu, wspinaczki i rowerzystów



5. Kostaryka

Ten środkowo-amerykańskie państwo jest uważane za kraj, w którym występuje najbardziej pierwotny krajobraz na świecie, z uwagi na duży obszar ponad 27% objęty różnego rodzaju formami ochrony przyrody jak ostoje dzikich zwierząt, rezerwaty przyrody czy parki narodowe. Kostaryka stwarza różnego rodzaju możliwości, od wędrówki przez nietkniętą ręką człowieka puszczę, poprzez wspinanie się na góry wulkaniczne, spływ rwącą rzeką aż do obserwacji dzikich zwierząt jak jaguary, gady czy wielobarwne ptaki. Znajdź tanie loty do Kostaryki.

6. Austria

Jeśli chciałbyś nauczyć się czegoś na urlopie, odwiedź austriacki Kalchkendlalm, niezwykłą szkołę zlokalizowaną na wysokogórskim pastwisku. Dołącz do klasy „chleba z masłem" i zdobądź wiedzę o tym jak rozpoznawać różne ziarna, robić z nich mąkę i używać pieca chlebowego, podziwiając przy tym zapierające dech w piersiach widoki na ośnieżone górskie szczyty, małe domki w dolinie, bujne lasy i urwiste zbocza. „Uczniowe" tej szkoły wypiekają domowej roboty chleb, a w trakcie, kiedy się piecze uczą się doić krowę i robić masło.


7. Nowa Zelandia

Odkąd Frodo Baggins i Gandalf pokazali nam Śródziemie, wyobraźnią całego świata zawładnęły ogromne otwarte przestrzenie Nowej Zelandii wypełnione oszałamiającymi, surowymi krajobrazami, wspaniałymi plażami oraz spektakularną aktywnością geotermalną i wulkaniczną. Wybierz się na morską wycieczkę kajakiem po Parku Narodowym Abel Tasman, przepięknym obszarze wybrzeża między Marahau i Takaka, by odkrywać zatoki, plaże i przylądki tego parku. Wzdłuż brzegu co jakiś czas pojawiają się pola namiotowe, więc możesz przycumować przy brzegu i rozbić namiot przy końcu każdego dnia podróży.

8. Łotwa

Odwiedź ekologiczne gospodarstwo „open farm", gdzie możesz poznać proces produkowania żywności. Na takiej farmie można też zaopatrzyć się w świeżą zdrową żywność, która nie jest dostępna w miejskich supermarketach. Do wyboru jest kilka rodzajów gospodarstw: hodujące trzodę, ryby, produkujące grzyby, kwiaty a także gospodarstwa zajmujące się rękodziełem. Zatrzymać można się w drewnianych domkach przy gospodarstwach i miło spędzać czas jeżdżąc konno, wędrując po okolicy czy pływając po licznych łotewskich jeziorach.

9. Kolumbia

Mimo iż wydaje się dziwne to, że Kolumbia znalazła się w top 10 najbardziej ekologicznych krajów, ma ona do zaoferowania wiele różnych możliwości ekologicznego spędzenia urlopu: nurkowanie w kolumbijskiej rafie koralowej (która uznawana jest za trzecią co do wielkości na świecie), podziwianie sięgających nieba (5000 m) ośnieżonych szczytów wulkanicznych, wreszcie relaksujący wypoczynek w ciepłych źródłach geotermalnych. Można także odwiedzić region Kolumbii, gdzie produkuje się kawę, który ukazuje największy w kraju (legalny) przedmiot eksportu i gdzie czeka Cię mnogość eko-przygód w krajobrazie pełnym pofalowanych wzgórz i plantacji kawowych, które można zwiedzić na rowerze lub konno.

10. Francja

Nowe "glampingowe" szaleństwo jest w pełni tego lata, a 14 ręcznie robionych jurt z dębu i jesiona przygotowanych przez ośrodek wypoczynkowy Canvas Chic sprawi, że kampingowe przeżycia będą o niebo bardziej luksusowe niż w dwu osobowym namiocie igloo rozbitym na błotnistej łące. Jurty oparte na tradycyjnym kazachskim projekcie, wyposażone są w łóżko małżeńskie, gustowne zasłony a także własny taras, a wszystkie umiejscowione są w przepięknym lesie przeciętym przełomem rzeki Ardeche.

A jak inne kraje wypadają w rankingu najbardziej przyjaznych środowisku?

Niemcy - 13 miejsce (razem ze Słowenią)

Wielka Brytania - 15 miejsce

Hiszpania - 30 miejsce

Stany Zjednoczone - 39 miejsce

Polska - 42 miejsce

Ranking przedstawia Indeks Stanu Środowiska ustalany na podstawie zestawu wskaźników, takich jak wpływ środowiska na zdrowie, bioróżnorodność, zanieczyszczenie powietrza, zużycie wody, sposób uprawy roli i hodowli zwierząt czy sposoby walki ze zmianami klimatu, według publikacji The Economist's Pocket World in Figures z 2009 roku.





[http://www.turystyka24h.pl]
Reblog this post [with Zemanta]

niedziela, 2 sierpnia 2009

Dokąd chciałby latać Ryanair, a nie poleci

0 komentarze

Ryanair Boeing 737-800 in Berlin-Schönefeld, n...

Wczoraj do Łodzi przyleciał Laszlo Tamas, przedstawiciel tanich linii lotniczych Ryanair na Europę Środkową i Wschodnią, który miał opowiedzieć o planach przewoźnika na naszym rynku. Wszyscy spodziewali się jakiejś miłej niespodzianki, tym bardziej że gość przybywał w przeddzień sesji rady miejskiej, na której na pewno poruszony będzie temat marazmu i braku nowych połączeń na łódzkim lotnisku.

Tymczasem Tamas przedstawił prezentację na temat Ryanaira. Wynikało z niej, że - mimo kryzysu - linia rozwija się znakomicie. Ma coraz więcej pasażerów. W zeszłym roku Ryanair obsłużył 58 mln osób, a w tym spodziewa się 67 mln. - Mówimy o sobie, że zwyciężamy w czasach kryzysu - pochwalił się.

W Polsce Ryanair lata z dziewięciu lotnisk i obsługuje w sumie 58 połączeń. Jednym z tych lotnisk jest Port Lotniczy im. Władysława Reymonta w Łodzi z czterema połączeniami (Londyn, Edynburg, Shannon, Dublin). Na sezon zimowy Ryanair nie ma wobec Łodzi żadnych planów. Tamas przyznał, że chętnie uruchomiliby z Łodzi dwa nowe połączenia - do Hiszpanii (Barcelona) i do Włoch (Rzym lub Mediolan). Te właśnie kierunki wskazywała Lufthansa Consulting w swoim raporcie o łódzkim lotnisku jako najbardziej pożądane przez mieszkańców regionu.

Chętnie Ryanair latałby do Hiszpanii i Włoch od przyszłego roku, ale... nie będzie, dopóki nie zostaną obniżone opłaty terminalowe. Co to za opłaty? Nakłada je Polska Agencja Żeglugi Powietrznej. W Polsce są bardzo wysokie w porównaniu z innymi krajami. Z polskich lotnisk (oprócz Warszawy, bo tam są niższe) wynoszą 282 euro, a na przykład z włoskich lotnisk - 53 euro. Niższe opłaty niż w Polsce są choćby w Holandii, Niemczech, na Litwie, w Szwecji, Hiszpanii, Irlandii.

Opłaty podniesiono pod koniec zeszłego roku i podwyżka o prawie 1000 proc. stała się przyczyną wycofania z Łodzi połączeń do Nottingham i Liverpoolu. Polskę skrytykowało Zrzeszenie Europejskich Przewoźników Niskokosztowych (ELFAA). Jerzy Kropiwnicki napisał list do prezesa Agencji. Nic to nie pomogło. - Uzależniamy swój rozwój w Polsce od tych opłat - nie ukrywa Tamas.

Co się może zmienić w przyszłym roku? Od 2010 r. wszystkie państwa członkowskie Unii Europejskiej będą miały jednakowe opłaty. Wtedy nie będzie można powiedzieć, że w Polsce są wyjątkowo wysokie. Czy wtedy coś się zmieni na łódzkim lotnisku?

[Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź]
Reblog this post [with Zemanta]

wtorek, 28 lipca 2009

Obniżają ceny nawet ci przewoźnicy, którzy tego nie robili

0 komentarze

Passengers alighting at Athens International A...Image via Wikipedia

Walka ta zaowocowała większą niż przed rokiem liczbą promocji – uważa Marek Sławatyniec z firmy Aviareps, która reprezentuje w Polsce kilkanaście linii.

Głównym powodem jest spadek liczby klientów. W Polsce ich liczba zmalała w tym roku o 20 proc. w porównaniu z 2008 rokiem. Wartość sprzedanych biletów jest niższa o 30 proc.

Tanie linie kuszą przede wszystkim promocjami cenowymi. W Wizz Air ceny biletów zaczynają się już od 50 zł od osoby. Za tyle można polecieć jeszcze w sezonie letnim z Warszawy do Malmö, z Poznania do Oslo. 80 zł kosztuje bilet do Londynu, Rzymu, Bolonii, a 100 zł przelot do Barcelony, Burgas, Mediolanu, Brukseli.

– Ceny zawierają podatki, opłaty obowiązkowe i opłatę za rezerwację – informuje przedstawiciel Wizz Air.

Jednak najczęściej – i tak jest u wielu tanich przewoźników – są to ceny tylko w jedną stronę. Rok, dwa temu, kiedy liczba podróżnych stale rosła, za niewiele większe pieniądze linie oferowały podróż w obie strony.

Taniej jest w Norwegian. Mniej zapłacą osoby, które planują latem wyjazd do Kopenhagi. Po uruchomieniu pod koniec maja nowego połączenia z Danią biletów są w cenie 99 zł od osoby. Promocji mogą wkrótce spodziewać się podróżni latający z Germanwings.

– W miniony weekend zakończyła się akcja, w której oferowane były bilety za 19,99 euro od osoby. Kolejne promocje przed nami – informuje Katarzyna Górska-Łazarz, zajmująca się obsługą medialną linii Germanwings.

Jak zauważają eksperci, w tym roku do walki o klienta ruszyły też linie rejsowe, które dotychczas unikały obniżek cenowych. W ich przypadku spadki w liczbie pasażerów są najbardziej widoczne. Od stycznia do kwietnia z linii BMI skorzystało na Starym Kontynencie o ponad 20 proc. mniej pasażerów niż przed rokiem. Linie LOT, podobnie jak SAS, odnotowały natomiast o około 19 proc. mniej podróżnych, a Lufthansa o ponad 7 proc. Złe wyniki skłoniły ich do działania mającego na celu ożywienie sprzedaży.

Jak zauważa Marek Sławatyniec, linie Condor organizują raz w miesiącu akcję, dzięki której na Kubę, do Brazylii czy Las Vegas można polecieć za 149 euro.

– Taka cena obowiązuje przy wylocie z Frankfurtu. W przypadku wylotów z Polski jest ona powiększona o koszt przelotu do niemieckiego portu i oscyluje w granicy 249 euro od osoby – tłumaczy Marek Sławatyniec.

Na promocje w tym roku zdecydowała się także linia Emirates: pasażerowie lecący do Dubaju lub przez Dubaj do jednego ze 100 portów w siatce połączeń linii otrzymują darmowy nocleg na miejscu w luksusowym hotelu. Warunkiem jest zakup biletu w klasie biznes. Dla klientów I klasy przygotowano dwa gratisowe noclegi.


– Oprócz tego dzieci do lat 16, podróżujący w towarzystwie dorosłych, latają za darmo – wyjaśnia Marek Sławatyniec.






[Źródło: GP]
Reblog this post [with Zemanta]

Warsaw Frederic Chopin Airport

0 komentarze

Poland, Warsaw, Airport Okecie, Terminal 1



Port Lotniczy Warszawa im. Fryderyka Chopina
(Warsaw Frederic Chopin Airport) – największy i najnowocześniejszy port lotniczy w Polsce. Znajduje się on w warszawskiej dzielnicy Włochy. Lotnisko położone jest w odległości około 8km na południowy zachód od centrum .Port lotniczy zajmuje powierzchnię ponad 500 hektarów.
Reblog this post [with Zemanta]